Autor

Z wizytą u Anny i Teodora…

Jest mój turysta. Dotarł cały i zdrowy.
Rodzinne zdjęcia obowiązkowe:):)

… Wspaniale, że wreszcie dotarłeś. Miałeś dobrą podróż? Zwróciła się Anna do gościa.
O tak podróż była długa ale bardzo przyjemna. Odparł Marcinek.
Nie mogę uwierzyć, że wreszcie do nas dotarłeś. Uradowany Teodor uścisną kuzyna.
Proszę spocznij  na pewno jesteś zmęczony.
Anna przygotowała na twoje powitanie niezłą ucztę. Siadaj mój drogi siadaj, opowiadaj co u Was?
Teodor nie posiadał się z radości. Nie widział się z kuzynem Marcinkiem już chyba z  pięć lat…
Wszyscy razem rozmawiali prawie do rana.  Opowiadali, wspominali stare dzieje. Na pyszczku Teodora kreśliła się ogromna radość z przyjazdu Marcinka. Marzył o tym spotkaniu od lat.
itd…:):)

101_2466101_2467

3 odpowiedzi do Z wizytą u Anny i Teodora…

  1. Ewa says:

    …a tak naprawdę- jeśli chodzi o powyższą historię i miasto Wrocław, (to gdyby tak zmienić imię) została ona spełniona, prawda? Spotkanie rodzinne było, rozmowy na pewno również :)))) Buziaki

  2. Ewa says:

    Zgubiłam się tylko, dokąd wyjechał ten Marcinek…. Hmm może pasuje mi ten Wrocław, ale ten Teodor do Anny mi nie pasuje 😀 (jeśli chodzi o imię- rzecz jasna). Stwórz jeszcze jedną pareczkę :)))))
    Cudowne szaraczki :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *